-
-
Ojcze Józefie, dzisiejszego wieczoru chciałam Ci podziękować za wielką ojcowską miłość, której doświadczyłam będąc w zespole i we wspólnocie. Za to, że szanowałeś każdego człowieka i uczyłeś nas tego samego. Chciałam Ci także podziękować za to, że słuchałeś Ducha Świętego. Takim bardzo ważnym momentem był dla mnie pierwszy wyjazd ewangelizacyjny z zespołem, podczas którego po raz pierwszy miałam publicznie powiedzieć świadectwo do dużego grona ludzi. Bardzo się wtedy bałam i nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Całą drogę do Wałbrzycha modliłam się, żeby Duch Święty podpowiedział mi, o czym mam mówić. I kiedy podczas Mszy świętej już siedziałam w ławce i czekałam na moment, kiedy będę miała mówić, Ciebie, Ojcze, jeszcze nie było. Miałeś w tym czasie spotkanie z jedną z grup modlitewnych. Wszyscy oczekiwali Twojego przyjścia. Byłam nowa w zespole i nie spodziewałam się, że będziesz pamiętał moje imię, ale wiedziałeś, że to ja właśnie mam mówić świadectwo. Pamiętam, że wyszedłeś z pośpiechem z zakrystii, by powiedzieć kazanie i było to zupełnie inne kazanie - od początku do końca inne, wyjątkowe. Było dokładnym wprowadzeniem w to, co ja chciałam powiedzieć! Wtedy pojawił się we mnie taki wielki uśmiech i dziękczynienie Panu Bogu, za to, Ojcze, że Ty słuchasz Ducha Świętego. Pamiętam, że minął mi cały strach i lęk, już wiedziałam dokładnie, co mam powiedzieć. Z wielką radością powiedziałam to świadectwo i od tego też momentu zrozumiałam, że nie mam się czego bać. To Bóg postawił mnie właśnie w tej wspólnocie, wśród tych ludzi i Ciebie postawił na mojej drodze. Dziękuję Ci, Panie, że obdarzyłeś Ojca wieloma darami i że mógł nam nimi służyć. Jak dobry Ojciec mógł uczyć nas życia, posługiwania i świadczenia o zmartwychwstaniu oraz uczyć nas jak słuchać Ducha Świętego.
Dzięki Ci, Panie i dzięki Ci, Ojcze!
Gosia