Ku Świętym, którzy są na Jego ziemi wzbudził On we mnie miłość przedziwną! (Ps. 16,3)

Tę miłość przedziwną Duch Święty wlał w moje serce do o. Józefa Kozłowskiego i wszystkich bliźnich, którzy posługują w Ośrodku Odnowy w Duchu Świętym w Łodzi. Kiedy kilka lat temu Duch Święty postawił na mojej drodze o. Józefa, wiele dobra dokonało się w moim życiu duchowym, jak też w późniejszym czasie w życiu mojego męża poprzez posługę Ojca i książki jego autorstwa. Chcę się podzielić jednym z moich doświadczeń. Otóż od momentu choroby Ojca codziennie ofiarowywaliśmy w jego intencji Eucharystię oraz różaniec. Prosiliśmy o uzdrowienie w łączności z naszymi braćmi w wierze, którzy także modlili się za ojca. Wola Pana była inna. Z chwilą, gdy dowiedziałam się o jego odejściu do Domu Ojca w sercu moim był wielki smutek. To, co się we mnie działo, było czymś niewytłumaczalnym. Wymiar miłości duchowej, którą wtedy doświadczałam, był większy niż to, co przeżywałam po śmierci moich własnych rodziców. Obowiązki w pracy uniemożliwiły nam przyjazd do Łodzi na uroczystości pogrzebowe Łączyliśmy się jednak duchowo, uczestnicząc o tej samej godzinie we Mszy świętej na KUL-u. Przez kolejne dni przeżywałam w sercu coś dziwnego. W moich myślach cały czas był o. Józef. Pytałam Pana Boga, co mam uczynić, jak oddać hołd zmarłemu. W wigilię Zesłania Ducha Świętego, podczas porannej modlitwy Jutrznią, przyszła myśl, żeby zamówić za o. Józefa Mszę świętą w kościele na KUL-u (po raz ostatni widzieliśmy Ojca w listopadzie ub. roku podczas Święta Słowa), podczas nocnego czuwania. Tak też zrobiliśmy. W nocy, gdy rozpoczęła się Msza święta, kapłan koncelebrujący Eucharystię, wypowiedział słowa pozytywnego zaskoczenia w związku z tę intencją. Był to jezuita, który powiedział, że o. Józef był przez 2 lata jego przełożonym, uczył go posługi w Odnowie w Duchu Świętym.
Moje serce najpierw płakało, a później, po zakończonych uroczystościach, kiedy w nocy wracaliśmy do domu, powiedziałam do męża, że Pan napełnił moje serce wielkim pokojem i radością, a także moje myśl były wolne (trwały przy Panu). Jestem przekonana, że o. Józef oczekiwał tego od nas. Mój mąż podzielił się ze mną także swoimi doświadczeniami, że cały czas rozmawia z o. Józefem, prosi o jego wstawiennictwo u Tronu Bożego w nawet prozaicznych sprawach i doświadcza wielu łask od Boga, o które prosi. Nasz Ojciec Niebieski jest bardzo zatroskany o swoje stworzenia, a wstawiennictwo zmarłych jest wielkie. Niech będzie uwielbiony Bóg w Trójcy Jedyny

Szczęść Boże,
Teodora i Zbigniew Kaczmarscy z Lublina.