Rozdział 1

 (pobierz)

Pobierz cały tekst w postaci poliku PDF (do odczytania konieczny jest zainstalowany program ADOBE Reader)

 

S. EWA ORZECHOWSKA

UZDROWIENIE ZRANIONEJ MIŁOŚCI

Celem pracy zatytułowanej Uzdrowienie zranionej miłości, jest ukazanie osobistego doświadczenia wiary ks. Józefa w moc uzdrawiającej miłości Jezusa, oraz. wskazanie na teologiczny fundament jego ewangelicznych refleksji, który w prostocie przepowiadania nie zawsze był dostrzegany i ceniony.

Rozdział I

RANA ZADANA MIŁOŚCI

J. Kozłowski ujmuje grzech jako odrzucenie miłości, ponieważ człowiek został powołany przez Boga do życia w prawdzie i miłości, a zapominając o tym - odwraca się od Niego. Tym samym popełnia grzech braku miłości wobec Dawcy życia i dobra. Brak miłości rodzi obojętność, ona zaś czyni serce niewrażliwym na miłość Boga, Jego poruszenia i oczekiwania wobec ludzkiego życia. Grzech wprowadza poczucie zagrożenia i nieufności, zamknięcia w sobie i izolacji, w konsekwencji zaś prowadzi do osamotnienia i pustki wewnętrznej, która staje się dramatem człowieka stworzonego na obraz podobieństwo Boże.

Ojciec Józef podkreśla, że „każdy grzech w istocie jest pomniejszeniem miłości. Pomniejszamy ją, gdy nie czynimy dobra, które moglibyśmy uczynić i pozostajemy obojętni wobec tego, do czego Bóg nas wzywa”. Jednocześnie wskazuje na miłość Boga, który w swoim Synu pochyla się nad człowiekiem i pociąga go, aby nie lękał się przyjść ze swym ciężarem i złożyć Go u stóp Jego krzyża. Jest on zdania, że w niewoli grzechu trzyma człowieka brak zgody na własne życie, brak akceptacji siebie, a tym samym brak wdzięczności za dar istnienia. Poczucie braku akceptacji nie pozwala człowiekowi kochać siebie, a tym samym drugiego człowieka. Rodzi niezadowolenie z własnego istnienia i wątpliwość w sens aktu stwórczego Boga. W konsekwencji uniemożliwia wdzięczność wobec Niego, a to pomniejsza miłość i skłania do odrzucenia przez człowieka Dawcy razem z darem, na własną rękę poszukującego szczęścia i spełnienia swego istnienia.
Jego zdaniem tylko trwanie w zasięgu Bożej miłości daje człowiekowi szansę poznania prawdy dokonanego bezprawia, jakim jest popełnienie grzechu i przyjęcia mocy uzdrawiającej miłości Boga.
1. Zerwane więzy
J. Kozłowski rozważa istnienie człowieka jako owoc aktu bezinteresownej miłości Boga. Z niej „zrodził się” człowiek powołany do tego, aby stawał się na wzór Stwórcy i miał udział w Jego szczęściu. W podobnym celu powołał do istnienia duchy doskonałe. Zostały one stworzone w łasce, ale nie chciały użyć swojej wolności do okazania czci i posłuszeństwa swemu Stwórcy, doszły do pychy, odwróciły się od łaski do złości. Natomiast w nawiązaniu do Apokalipsy św. Jana rozważa, że aniołowie zostali poddani próbie wobec tajemnicy Wcielenia. Część z nich nie zgodziła się na postawę pokory wobec Stwórcy i odwróciła się od Jego miłości i zamiarów. Z powodu pychy zbuntowani aniołowie odmówili posłuszeństwa, stając się tym samym nosicielami złości i nienawiści.
W tym wydarzeniu widzi on korzenie grzechu, który wszedł w naturę stworzenia jako niebezpieczeństwo dla jego wolności. Zbuntowany anioł, kierowany zazdrością wobec człowieka obdarowanego wolnością i zaufaniem Stwórcy, rozpoczyna walkę używając broni kłamstwa. Z jej pomocą zwodzi człowieka i kusi do niewiary, obojętności i nieufności wobec Boga. Ojciec Józef rozwija dalszą wizję dramatu, jakim jest zaistnienie zła w świecie, upatrując go w dialogu, jaki stworzenie podjęło z duchem przewrotnym. Jego zdaniem dialog był konsekwencją braku zaufania wobec Stwórcy. Ten brak stał się podłożem grzechu niewdzięczności i odrzucenia miłości, z łaski której stworzenie zaistniało.
W swej refleksji o. Józef zwraca uwagę na przebiegłość złego ducha, aby tym samym ustrzec go przed poddaniem się jego działaniu. Przypomina również, że przyczyną zerwania więzi z Jezusem może być zaniedbanie dobra i gorliwości w służbie Bożej, brak czujności i przylgnięcia do Boga całym sercem, gdyż w ten sposób dajemy okazję złemu, aby przejął władzę nad naszą wolnością.
a) Nie – powiedziane Bogu
Idąc za nauczaniem Ignacego, ojciec Józef przypomina cel życia człowieka, jakim jest oddawanie chwały i czci swemu Stwórcy. Uwielbienie Boga rozumie on jako dostrzeganie dzieł Jego dobroci oraz postawę wdzięczności za dar stworzenia i odkupienia. Człowiek nie jest jednak niewolnikiem. Dar wolności, otrzymany w akcie stwórczym, stawia go wobec konieczności dokonywania wyboru, dialektyki pomiędzy doświadczeniem własnej grzeszności i małości, a doświadczeniem świętości i dobroci Boga.
Wolność w jego rozumieniu to wybór tego, co przynosi większą chwałę Bogu i służy do osiągnięcia celu, jakim jest naśladowanie Boskiego Majestatu. J. Kozłowski podejmuje ten temat w refleksji nad skutkami złego użycia daru wolności w odniesieniu do miłości Boga. Wskazuje on na dramat tej miłości - Bóg godzi się na każdy wybór ze strony stworzenia, nawet za cenę jego cierpienia i własnego odrzucenia. Obrazem dla tej refleksji jest przypowieść o miłosiernym Ojcu (Łk 15, 11-32). W niej ukazuje dobroć Boga, który podarował człowiekowi wolność, rozum i sumienie, aby ten mógł Go poznawać, w sposób wolny kochać i wypełniać Jego wolę. Szanuje jego wolność w posługiwaniu się tymi darami i nie opuszcza go w doświadczeniu źle użytej wolności. Jest tym, który pierwszy szuka człowieka i nakłania go do powrotu na drogę prawdziwej wolności.
Z refleksji o. Kozłowskiego wynika, że grzech jest konsekwencją niewiary i braku zaufania wobec Boga. Innym tłem dla jego rozważań jest sytuacja pierwszych ludzi (Rdz 3, 1-7), którzy ulegli pokusie zwątpienia w wiarygodność Bożego słowa. Idąc za wątpliwością i ciekawością, jaką duch zły zasiał w ich sercu, zgodzili się na postawę nieufności wobec swego Stwórcy, odrzucając tym samym dar Jego bezinteresownej miłości i łaski. W konsekwencji otworzyli się na pokuszenia złego ducha, który prowadził ich do świadomej decyzji odmówienia Bogu posłuszeństwa.
Ojciec Józef wskazuje na sposób działania ducha złego. Polega on na tym, że proponuje człowiekowi łatwiejszą drogę, opartą o zasadę przyjemności, jednak ta w konsekwencji okazuje się niebezpieczna i zgubna. Dzieje się tak, ponieważ ziarno nieufności wzrasta wraz z brakiem czujności i pogłębieniem dialogu ze złem, prowadząc do rozdarcia w sercu człowieka. Jego zdaniem, zwątpienie w Bożą miłość rodzi strach, a jest on potwierdzeniem braku zaufania i kolejnym ciosem zadanym Bożej miłości. „Po pierwszym grzechu następuje kolejny, którym jest lęk przed Bogiem. Ten jest jeszcze groźniejszy. To jakby potwierdzenie fałszywego obrazu Boga, który wydaje się być tyranem i dlatego trzeba się przed Nim ukrywać”.
Grzech nieufności zaślepia człowieka do tego stopnia, że w Bogu, będącym samą Miłością i Źródłem wszelkiego istnienia, widzi swego przeciwnika. Jest on źródłem każdego następnego grzechu, raną zadaną Stwórcy, którego miłość rozlana jest w sercu człowieka.
b) Niesprawiedliwość wobec Boga i stworzenia
Zdaniem o. Józefa Kozłowskiego, grzech z tytułu niesprawiedliwości rodzi się w sercu człowieka, który przywłaszcza sobie cudzą własność. W stosunku do Boga dzieje się tak, kiedy człowiek nie uznaje w Nim Źródła i Celu swojego istnienia, ale sobie przypisuje wszelką moc i zdolność kierowania sobą, drugim człowiekiem i światem. Taka postawa stwarza w człowieku poczucie wyższości i niezależności. Doświadczając natomiast cierpienia i poczucia pustki w wyniku swych oddziaływań wobec siebie i świata, obwinia o nie Boga, dając miejsce nienawiści i pretensjom wobec Dawcy i sensu własnego istnienia. Niesprawiedliwość wobec Boga ujawnia się także w postawie wyniosłości z powodu posiadanych darów natury i łaski, samowystarczalności i samodecydowania o wartościach i prawach życia, których nie jest właścicielem i twórcą. Tak zaślepiony nie potrafi dostrzec dobrodziejstw Boga, nie zachwyca się Jego miłością i nie dostrzega celu swego życia, aby być pięknym na Jego wzór.
Uważa też, że człowiek niezdolny do miłowania Boga – nie potrafi kochać siebie i drugiego człowieka. Brak miłości stwarza atmosferę rywalizacji i chciwości, co w konsekwencji prowadzi do wykroczeń w sferze sprawiedliwości. W konsekwencji codzienne relacje z drugim człowiekiem stają się powierzchowne i pozbawione więzi. Konflikty i nieporozumienia to codzienna rzeczywistość, a odpowiedzialność za nie człowiek zrzuca na innych. W postawie egoizmu człowiek czyni siebie panem tych, których udało mu się podporządkować złudnym pomysłom własnego rozumu i kaprysom własnej woli. Tym samym popełnia grzech niesprawiedliwości – grzech gwałtu wobec wolności drugiego człowieka. Ojciec Józef pisze, że „popełniając grzech wobec bliźniego swego naruszamy prawo jego wolności, zamykamy się na miłość wobec niego, co prowadzi do zamknięcia się na miłość Bożą”.
c) Raniąc Boga człowiek rani siebie
Ojciec Józef nauczał, że pierwotnie człowiek cieszył się szczególną bliskością i zaufaniem Boga, miłością, jaką On w nim zaszczepił i uzdolnił do współtworzenia z Nim w swoim dziele stworzenia i podtrzymywania świata w istnieniu. Powierzenie człowiekowi troski o całe stworzenie wyrażało zaufanie Stwórcy oraz konsekwencję wobec podarowanego daru wolności i odpowiedzialności za świat, który miał służyć człowiekowi. Odpowiedzią na taki dar miłości może być jedynie jej odwzajemnienie. Jednak człowiek na dar miłości Boga odpowiedział odrzuceniem Jego bezinteresownego daru.
Uważał, że przyczyną tej sytuacji był brak zaufania wobec Stwórcy. Jest to szczelina prowadząca w konsekwencji do poczucia samowystarczalności, do obudzenia pychy i zarozumiałej postawy wobec Boga. Jako przykład wskazuje na ewangeliczną postać syna marnotrawnego (Łk 15, 11-32), który podążył za pozorną atrakcyjnością niezależności od ojca. Jego doświadczenie odnosi do współczesnego człowieka, gdy ten – obdarowany mocą z wysoka, darami natury i łaski, umiłowany i wybrany do współudziału w świętości i chwale Boga – decyduje się na odrzucenie miłości i zdanie się na chwiejność własnej woli.
Jego zdaniem dramat człowieka polega na tym, że odkrywa rzeczywistość grzechu w momencie zniewolenia nim i owładnięcia uczuciem lęku lub wstydu przed Bogiem. Ten stan wykorzystywany jest przez ducha złego, aby uniemożliwić lub przynajmniej opóźnić nawrócenie. Poprzez wyrzuty sumienia stara się on wzmocnić negatywne uczucia i zwątpienie w Bożą miłość, tym samym jeszcze bardziej pomniejszając godność człowieka.
Grzech zatem jest odrzuceniem miłości, co jest równoznaczne z odrzuceniem Boga, w konsekwencji zaś Jego obrazu w człowieku. Jego zdaniem piekło jest skutkiem odrzuconej miłości i jej pomniejszenia w życiu ludzkim. Jest nim wewnętrzna rzeczywistość nienawiści i złości, rozpaczy i zazdrości, poczucie zawinionego odrzucenia i beznadziei, które nie mają końca. Uważa też, że stan piekła zaczyna się już na ziemi. Jest ono tam, gdzie została zanegowana miłość, gdzie ludzie żyją w nienawiści, braku przebaczenia i odrzucają siebie wzajemnie. Piekło jest tam, gdzie nie ma miejsca dla nowego życia, zarówno w sensie doczesnym jak i wiecznym, gdzie świadomie i dobrowolnie odrzucone jest dobro, sprawiedliwość i prawda. Piekło w refleksji ojca Józefa, to zaprzeczenie miłości, którą wyraża św. Paweł w Liście do Koryntian (1 Kor 13, 4-8).
d) Zakłamanie prawdy o sobie
J. Kozłowski niejednokrotnie zwracał uwagę na zakłamanie jako przyczynę grzechu. Uważał, że polega ono na ukrywaniu przed Bogiem swoich słabości i skłonności do zła. Jest to postawa człowieka, który ukrywa swoje prawdziwe „ja”, a stara się pokazać siebie od najlepszej strony. Zapomina, że Bóg zna całą prawdę o nim i kocha go z jego słabościami.
Ewangelicznym przykładem zakłamania grzechu jest postawa faryzeusza (Łk 18, 10-14). Symbolizuje on człowieka przekonanego o swojej sprawiedliwości, przejawiającego postawę wyższości nad innymi, widzącego siebie w lepszym świetle wobec bliźniego i wobec Boga. Jego postawa zdradza zakłamanie prawdy o sobie i o Bogu, który widzi w ukryciu. Zewnętrznie daje świadectwo modlitwy dziękczynnej, gdy tymczasem jego postawa wewnętrzna jest zaprzeczeniem dziękczynienia. Stwarzając pozory pobożności dopuszcza się osądu bliźniego i pomniejszenia jego wartości. We wszystkim, co czyni, siebie uważa za pierwszego działającego i zdradza postawę samowystarczalności w praktykowaniu dobra.
Taką postawę nazywa faryzejską i uważa, że u jej podłoża kryje się nieznajomość siebie. W oczach ludzi człowiek stara się uchodzić za prawego i godnego szacunku, gdy w rzeczywistości jego wnętrze kryje niesprawiedliwość wobec bliźnich. Postawa faryzejska ma inną miarę dla siebie, a inną dla drugiego człowieka. Jest pełna lęku o właściwy obraz siebie oraz gotowości szkodzenia tym, którzy okażą się lepsi lub przynajmniej inni.
Grzech zakłamania prawdy o sobie, w rozumieniu o. Józefa, jest niebezpieczny dla wzrostu duchowego, ponieważ dotyka egzystencjalnej natury człowieka. Stworzony dla uwielbienia chwały Bożej – człowiek zaczyna schlebiać sam sobie. Praktyki ascetyczne, dobro, jakie czyni, chociaż prawdziwe, stają się źródłem fałszywego poczucia zadowolenia i doskonałości, której on sam jest twórcą i adresatem. Jest to wynik poddania się działaniu ducha złego, który prowadzi człowieka do postawy samowystarczalności. Jej owocem natomiast są powierzchowne relacje z bliźnimi.
Józef Kozłowski jest zdania, że człowiek zakłamany wewnętrznie często przejawia agresję wobec innych, jako wyraz napięcia i niepewności w kontaktach międzyludzkich. Jego zdaniem jest to konsekwencja ukrytego grzechu, który powoduje rozdarcie w człowieku i konflikty z innymi, gdyż na dłuższą metę nie jest możliwe panowanie nad każdą pojawiającą się myślą, uczuciem czy reakcją obronną, które zdradzają jego wewnętrzne nieuporządkowania.
Przeciwieństwem takiej postawy jest pokora, stawiająca człowieka w prawdzie tego, kim jest jako stworzenie i kim jest Bóg, jego Stwórca. Pokora nie pozwala człowiekowi na zniechęcenie, ale wskazuje na większe dobro, jakie może zrodzić się nawet z błędu i grzechu. Wyczula człowieka na uświadomienie sobie małych grzechów, aby stawiając je w Bożym świetle, uchronić go przed samozadowoleniem i ukrywaniem zaniedbań i zachęca, aby każdy człowiek zawsze stawał w prawdzie przed Bogiem i sobą, gdyż tylko prawda wyzwala i zbawia.
e) Niewdzięczność wobec Boga
Wdzięczność sprawia, że człowiek żyje duchem i błogosławieństwem ubóstwa, ponieważ wie, że dobro jest mu podarowane i nie może go uważać za własne. Prawdziwa wdzięczność idzie zawsze w parze z pokorą i skromnością, gdy człowiek obsypany darami nie chełpi się nimi.
Zdaniem J. Kozłowskiego „postawa wdzięczności prowadzi do pomnożenia miłości w sercu człowieka. W niej wyraża się nasza pokora wobec Pana i Stwórcy”. Przykładem grzechu niewdzięczności, jakim posłużył się w swym przepowiadaniu, jest sytuacja zwątpienia Izraelitów w drodze do ziemi obiecanej (Lb 20, 2-11). Brak wody i żywności spowodował, że zapomnieli oni o dziełach Bożej wszechmocy. Skupili się na sobie i zagrożeniu, zamiast oddać chwałę Bogu i trwać w postawie wdzięczności za to, co dla nich uczynił, wyprowadzając ich z niewoli. Brak wdzięczności stał się podstawą grzechu zwątpienia, a następnie niezadowolenia – wyrazili je szemrząc i kłócąc się ze swymi przywódcami. Zdaniem o. Józefa doświadczenie Izraelitów może przydarzyć się człowiekowi, który przeżywa w swoim życiu osamotnienie lub brak zrozumienia. Pierwszą pokusą, jaka mu wtedy zagraża, jest zwątpienie w Bożą miłość, odwrócenie uwagi od Jego Osoby, a skoncentrowanie się na tym, co jest trudnością. Podobnie jak Izraelici, może utracić ufność w moc Słowa Bożego, kierującego jego życiem. Następnie zapomina o Bożych interwencjach w historii swego życia, wątpi w Jego wierność i zaczyna żałować lat podążania Jego drogą. Przyczynę takiego stanu o. Józef widzi w braku fundamentu, którym jest czystość intencji w służbie Bogu jako owoc zaufania i bezinteresownej miłości.
Uważa też, że grzech niewdzięczności wynika z niewierności wobec powołania człowieka do oddawania chwały Bogu. Zamkniecie się na prawdę Bożego obdarowania i przywłaszczenie sobie chwały, która Jemu się należy, stają się furtką dla kolejnych grzechów, ponieważ brak uznania Bożych darów zamyka człowieka we własnym egoizmie, który ze swej natury nie potrafi uznać dobroci Bożej i postawy zależności wobec Niego.
Postawa wdzięczności wyraża się w akceptacji własnego istnienia i obdarowania, jakie stało się udziałem człowieka za sprawą łaski Bożej. W związku z tym sądzi, że u podłoża grzechu pierworodnego leżał grzech niewdzięczności wobec Dawcy życia, Jego bezwarunkowej miłości i zaufania. Bowiem nadrzędnym celem życia ludzkiego jest uznanie Boga jako swego Pana, pełnienie Jego woli i zaufanie.
Jego zdaniem wdzięczność wobec Bożego obdarowania i łaski umożliwia człowiekowi szukanie Go we wszystkim i służbę w pokorze i posłuszeństwie. Taka postawa broni go przed pokusą szukania siebie, co zawsze prowadzi do grzechu i odrzucenia Bożej miłości.
2. GRZECH NIE JEST PRYWATNĄ SPRAWĄ
Wspólnota w rozumieniu Józefa to dar, który jest oparciem i pomocą w dążeniu ku pełni zjednoczenia z Bogiem i ludźmi. Jest także źródłem siły w walce duchowej i podejmowaniu wysiłków zmierzających do osiągnięcia celu. Uważa on, że człowiek potrzebuje wsparcia ze strony wspólnoty Kościoła, aby w godzinie próby oprzeć się złu, nieustannie działającemu w tym kierunku, aby zniszczyć lub przynajmniej osłabić jego więź z Bogiem. To wsparcie czerpie z łaski sakramentów i modlitwy we wspólnocie Kościoła, jak również ze znajomości i zachowywania jego nauki.
Jednocześnie podkreślał odpowiedzialność jednych za drugich we wzroście duchowym wspólnoty wiernych. Wyraził to w jednej z homilii: „My, jako chrześcijanie, także ponosimy odpowiedzialność za brak świadectwa wiary i entuzjazmu wiary, za opieszałość i smutek, za nadzieje pokładane w dobrach tego świata, za życie bez wyrazu, które nie staje się zaczynem dla wzrostu wiary innych. /.../ Wszyscy – jako chrześcijanie – zaciągamy odpowiedzialność wobec tych, którzy nie dostrzegają w nas uczniów Chrystusa. Zaciągamy odpowiedzialność, jeżeli poszukujący prawdy o Bogu żywym nie rozpoznają Go w świadectwie naszego życia, nie doświadczają od nas miłości i przebaczenia, nie widzą pośród nas miłości wzajemnej. Zaciągamy odpowiedzialność z tego tytułu, że chowamy światło naszej wiary pod korcem, albo pozwalamy, aby ona jak sól zwietrzała, nie dodając smaku naszemu życiu”.
a) Dramat samotności
Zgłębiając nauczanie Kościoła, J. Kozłowski przypominał, że chrzest jest włączeniem człowieka w nierozerwalną więź z Bogiem i wspólnotą Kościoła. Do tej wspólnoty zaproszony jest każdy, ale nie wszyscy są godni uczestniczyć w Uczcie Eucharystycznej, przygotowanej dla tych, którzy żyją w stanie łaski uświęcającej. Człowiek pozbawia się tego stanu, gdy wchodzi w doświadczenie grzechu, zamykającego go na miłość Boga i bliźniego, tym samym wyłączając siebie z pełnego uczestnictwa we wspólnocie Kościoła.
Biblijnym przykładem w jego przepowiadaniu jest sytuacja człowieka trędowatego (Mk 1, 40-42). „Jest on świadomy swojej choroby, wie, że jest zakaźna i nieuleczalna. Ma też świadomość, że z jej powodu jest wyłączony ze społeczności i wyrzucony poza miasto. [...] Jest w nim jednak nieodparte pragnienie wyjścia naprzeciw Jezusowi, aby spotkać się z Nim i prosić o uzdrowienie. [...] Zdaje sobie sprawę z tego, że w rozumieniu ludzkim prosi o rzecz niemożliwą. Nie rezygnuje jednak z pragnienia, ufa i pozostawia Jezusowi całkowitą wolność działania. [...] Zdaje się całkowicie na Niego i jest gotowy przyjąć wszystko, co On zamierzył wobec jego życia”.
Ojciec Józef zwraca uwagę na fakt wykluczenia trędowatego ze wspólnoty, ponieważ znajdował się on poza miastem i tam, pozbawiony jakiejkolwiek pomocy wyczekiwał uzdrowienia. Podobnie jest w sytuacji dotknięcia człowieka trądem grzechu. Dopiero świadomość bezradności i braku możliwości poradzenia sobie samemu, skłania do wołania w kierunku Boga o łaskę nawrócenia. Doświadczenie własnej nędzy i wykluczenia ze wspólnoty z Bogiem i ludźmi jest pierwszym warunkiem i szansą, aby człowiek zapragnął Boga. W takiej sytuacji nawet grzech prowadzi ku większej mierze miłości, do postawy pokory i uznania Boga jako jedynego Zbawiciela.
Dzieje się tak, ponieważ jego doświadczenie wyłączenia ze wspólnoty z Bogiem i ludźmi dokonuje się w atmosferze Bożego Miłosierdzia, który – pomimo trądu grzechu – darzy człowieka życiem i miłością. Zdaniem o. Józefa dopiero doświadczenie samotności piekła i wciąż obecnej miłości Boga skłania człowieka do wołania o ratunek i ponownie włącza go do wspólnoty Życia i Miłości, do wspólnoty z Bogiem i Jego Mistycznym Ciałem w Jezusie Chrystusie – z Kościołem. Bez tego doświadczenia miłości w dźwiganiu swej grzeszności, nikt nie mógłby się nawrócić i powrócić do wspólnoty z Bogiem.
b) Przebaczenie pomostem do zbawienia
Ojciec Józef bardzo często nawiązywał do ewangelii przebaczenia, widząc w niej fundament chrześcijańskiej pobożności. Uważał, że wymiar chrześcijaństwa ujawnia się w takim stopniu, w jakim człowiek jest zdolny pokochać swoich nieprzyjaciół. Do takiej miłości został zaproszony przez Boga, „który kocha nas miłością odwieczną i wyłączną, w swoim miłosierdziu darował nam dług, nasz grzech i zobowiązał do naśladowania Go”.
Pisał: „przebaczenie i prośba o nie jest pomostem do tego, aby drugi człowiek otrzymał dar Bożego przebaczenia i doświadczył nowego życia”. Zachowywanie urazy w sercu i niechęci buduje coraz większy mur we wzajemnych relacjach, co stanowi przeszkodę dla przyjęcia łaski Bożej. Niezdolność przebaczenia zamyka człowieka na przebaczenie ze strony Boga, jednocześnie nie pozwala drugiej osobie trwać w pokoju serca, które jest owocem doznanego przebaczenia. Dlatego „brak przebaczenia jest sprzeniewierzeniem się Bożej miłości i nadużyciem Jego zaufania. Jest również brakiem miłości i miłosierdzia wobec bliźniego”.
Swoje rozważanie na temat braku przebaczenia w wymiarze grzechu, o. Józef opiera na pojmowaniu miłości chrześcijańskiej w wymiarze charyzmatycznym. Wyraża się ona w konkretnych doświadczeniach życia: „tam, gdzie trzeba przebaczyć z serca, nie czuć niechęci i jeszcze bardziej kochać osobę, która nas zraniła; gdzie trzeba przyjąć drugiego człowieka takim, jaki jest”. Jego zdaniem chrześcijanin wezwany jest do „cierpliwości wobec bliźniego, aby nie osądzać go w swoim sercu, ponieważ nie wie, z jakiego powodu zachowuje się on w sposób przewrotny i zły”.
Przypomina też, że Pan w swoim Słowie wzywa każdego człowieka do panowania nad tymi uczuciami. Uważa, że złość i nienawiść są sprzymierzeńcami ducha złego. Rodzą w sercu agresję, która często przybiera formę oskarżenia i osądzania bliźnich, uniemożliwia przebaczenie i prośbę o nie. W konsekwencji człowiek doświadcza oddzielenia od wspólnoty z innymi, także od współuczestnictwa w Eucharystii, i zagrożony jest wyłączeniem z udziału w Uczcie Wiecznej. W jego przekonaniu chrześcijanin jest zdolny do miłości i przebaczenia za sprawą łaski. „Dzięki obdarowaniu miłością, – pisze – jesteśmy zdolni otworzyć się na dar przebaczenia i pokochać drugiego człowieka, jak Jezus, z jego słabościami i grzechem. Jezus bowiem też zgodził się na nas jako grzeszników, w miłości przyjął nasze życie i obdarował nas łaską przebaczenia. Tym samym dał przykład, jak mamy postępować wobec bliźnich, aby dar zbawienia stał się naszym i ich udziałem”.
Powyższe rozważania wskazują na głęboką świadomość Ojca prymatu miłości miłosiernej Boga, która z natury swej przebacza wszelki grzech i podobnej postawy oczekuje od tych, którzy przyjęli znamię Jego Miłości Ukrzyżowanej.
c) Niewidoczna szczelina
Czytając refleksje J. Kozłowskiego odnosi się wrażenie, że kwestia zaniedbania dobra ma dla niego kluczowe znaczenie. Zawsze była w nich obecna świadomość zawinionego zła, które zaistniało jako brak konkretnego zaangażowania po stronie dobra. Punktem wyjścia dla rozważań o. Józefa jest opis Sądu Ostatecznego u ewangelisty Mateusza, gdzie Jezus utożsamia się z każdym człowiekiem, wobec którego dokonuje się, lub nie, uczynek miłosierdzia (Mt 25, 35-45). Jako grzech zaniedbania wymienia: brak świadectwa prawdy i miłości wobec bliźniego; brak miłosierdzia, zrozumienia czy pomocy; bierną postawę wobec zagrożenia życia ludzkiego; brak czasu dla przekazania wiary i chrześcijańskiego świata wartości dzieciom i młodzieży. Jego zdaniem Chrystus, uwięziony w ludzkich nałogach i grzechach, może pokazać chrześcijaninowi ludzi, którzy – przez brak pomocy z jego strony, brak odpowiedzi na ich oczekiwanie i pragnienie – stracili poczucie sensu życia i nadzieję, weszli na drogę zła lub zwątpili w Bożą miłość i utracili dar zbawienia.
Ojciec Józef wskazuje na problem współczesnego człowieka, który w sakramencie pokuty zwykle oskarża się z uczynionego zła, rzadko natomiast spowiada się z zaniedbania dobra. Zaniedbane dobro niejednokrotnie toruje drogę działaniu zła, ponieważ osłabia czujność, a tym samym stwarza okazję duchowi złemu, który świadomie i inteligentnie pracuje nad tym, aby odwrócić człowieka od osobistego spotkania z Jezusem, a całą uwagę skierować na to, co zewnętrzne i przemijające.
Jego zdaniem grzech zaniedbania może stać się przyczyną kolejnych, bardziej znaczących już grzechów. Brak wrażliwości na dobro i skoncentrowanie uwagi na sobie – zamyka serce człowieka na potrzeby bliźnich i wewnętrzny głos Boga w sanktuarium jego sumienia. Zaniedbanie obowiązku, pominięcie dobra, jakie mógł uczynić a nie uczynił, to szczeliny dla ducha zła, który czekał na taką okazję. Brak czujności wykorzystany zostanie przez jego zdwojoną czujność, aby podsunąć przewrotną myśl lub skłonić do przewrotnego czynu. Powyższą refleksję o. Józef rozwija na kanwie doświadczenia króla Dawida (2 Sm 11, 1-27). W nim dostrzega powolny proces rodzenia się grzechu: od zaniedbania obowiązku, przez lenistwo, osłabienie woli i wewnętrznej dyscypliny, po rozbudzenie namiętności, które doprowadziły do grzechu cudzołóstwa i zabójstwa.
Nawiązując w swym przepowiadaniu do tego biblijnego wydarzenia, przypomina człowiekowi, że nieprzyjaciel zawsze atakuje najsłabszy punkt jego natury. Często bazuje na obdarowaniu naturalnym i nadprzyrodzonym, jakie z Bożej łaski stało się udziałem ludzkiego życia. Wie, że dzięki niemu człowiek może czynić dobro i w ten sposób oddać chwałę Bogu oraz budować Królestwo Boże na ziemi. Dlatego na wszelkie sposoby stara się w tym przeszkodzić. Człowiek daje mu możliwość działania przez brak czujności lub przypisanie sobie chwały, jaka należy się Bogu. Także przez niedowierzanie i poddawanie w wątpliwość obdarowania, które z Bożej łaski stało się jego udziałem i brak współpracy z Nim.
W doświadczeniu Dawida o. Józef widzi dynamikę rodzącego się grzechu polegającą na tym, że niewielkie zaniedbanie powoduje większe. W konsekwencji rusza lawina zła, nad którą człowiek nie jest w stanie zapanować, dlatego brnie coraz dalej w kolejne grzechy. Małym zaniedbaniem może uruchomić machinę śmierci i podstępne działania, prowadzące do nieszczęścia i bólu. Jednocześnie zwraca uwagę na mechanizm obronny w człowieku, jakim jest porównywanie się z innymi – w jego mniemaniu – większymi grzesznikami, aby stwierdzić, że z nim nie jest jeszcze tak źle. To schlebianie sobie może doprowadzić do postawy wyniosłości i zapomnienia, do czego może być zdolny z powodu zaniedbanego dobra. Taka postawa otwiera nieoczekiwanie drogę ku złym myślom, słowom i czynom. One z kolei prowadzą człowieka ku większym zaniedbaniom, a w konsekwencji ku czynom przewrotnym i złym. Trudno mu oprzeć się potrójnym pożądliwościom, a ulegając im zamyka serce na uwielbienie Pana i skupia się na sobie. W konsekwencji odrzuca Boże prawo zapisane w swym sercu i popada w kolejne grzechy, które coraz szerszym kręgiem ogarniają jego życie.
Śledząc tok przepowiadania J. Kozłowskiego, możemy stwierdzić, że grzechem zaniedbania dobra może stać się także niewierność codziennej modlitwie. Bez niej równowaga ducha w życiu chrześcijanina jest niemożliwa. Jej brak sprawia, że nie jest zdolny trwać w dobrym i unikać zła. Wytrwała modlitwa bowiem staje się obroną wobec nieprzyjaciela, który nie ustaje w usiłowaniach, aby wtargnąć do duszy wiernej i posiać w niej zamęt. Odnajdując drobną niewierność, może doprowadzić człowieka do zwątpienia w miłość Bożą, utraty cierpliwości i opanowania wobec bliźniego, co z kolei może doprowadzić do grzechu ciężkiego.
d) W szponach zazdrości
Ojciec Józef rozważa tajemnicę grzechu zazdrości na podstawie opowieści biblijnej dotyczącej grzechu Kaina (Rdz 4, 6-8). Jego źródła upatruje w niezadowoleniu Kaina, jakie wzbudziło w nim porównanie się z bratem. Następnym etapem był smutek, który zrodził zazdrość i nienawiść, połączone z chęcią zemsty wobec brata. Ojciec Józef zwraca uwagę na głos Boga, upominającego się o Kaina, by dać mu tym samym szansę na opanowanie niebezpiecznego uczucia. Dzięki interwencji Boga mógł on zapanować nad grzechem. Jednak przez zazdrość uległ pokuszeniu wywyższenia się i pozwolił, aby ona zawładnęła jego myślami, emocjami i czynami, prowadząc do morderstwa.
W swej refleksji ostrzega, że człowiek, który nie czuje się zauważony lub doceniony, może dążyć do tego, poniżając i krzywdząc bliźnich. Mechanizm jest wciąż taki sam – najpierw rodzi się niezadowolenie z ich dobra, potem złość, niechęć, nienawiść, zazdrość, obmowa, następnie oszczerstwo, fałszywe oskarżenie, przewrotne urabianie opinii, aż do zabójstwa – nie zawsze fizycznego, ale często psychicznego.
Przykładem grzechu zazdrości jest także postawa starszego syna z ewangelicznej przypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15, 11-32). Ojciec Józef zwraca uwagę na to, że starszy syn wykonywał swoje obowiązki i był posłuszny ojcu. Pozornie mógłby być wzorem postępowania i wierności. Nie kochał jednak ojca taką miłością, jaką był miłowany przez niego. Zazdrość i poczucie krzywdy przesłoniły mu prawdę o dobroci ojca. Dopuścił w swoim sercu niechęć i żal wobec niego, które wyraziły się w pretensji i niesprawiedliwym osądzie. Zdaniem o. Józefa starszy syn jest symbolem człowieka, który uważa się za sprawiedliwego i osądza postępowanie innych, gorszy się nimi, zazdrości i nie potrafi się cieszyć z ich radości i sukcesów. Korzysta z obdarowania Bożego, tak jakby mu się wszystko należało, a nie dostrzega, że wszystko co posiada – jest bezinteresownym darem Boga. Tym samym nie potrafi radować się z nawrócenia bliźnich i niepostrzeżenie oddala się od Bożej miłości.
Z nauczania ojca Józefa wynika, że  skoro postawa chrześcijanina ma wyrażać się szukaniem większej chwały Bożej i znajdowaniem Boga we wszystkim, powinna być zatem daleka od postawy zazdrości i szukania siebie. Szukanie Boga we wszystkim otwiera człowieka na uwielbienie dzieł Jego dobroci, zarówno w całym stworzeniu jak i w każdym człowieku.
3. TAJEMNICA BOŻEGO MIŁOSIERDZIA
Głównym nurtem przepowiadania o. Kozłowskiego była miłość Boga wobec człowieka grzesznika. Zawsze nawiązywał do tej tajemnicy i wyrażał zachwyt wobec darmowej miłości Boga, która skłoniła Go do utożsamienia się z człowiekiem grzesznikiem i wydania samego siebie jako okup dla jego zbawienia. Zachwyt tajemnicą miłości Boga, który stał się Człowiekiem, aby odkupić ludzi, wyraża także św. Ignacy zarówno w Ćwiczeniach duchowych jak i w postawie swojego życia. Z tego źródła o. Józef czerpał treść dla osobistej wiary i wzrostu duchowego każdego, komu posługiwał w dziele ewangelizacji.
Dzieli się swoją wiarą, że „Jezus obarczył się naszym grzechem, wszedł w rzeczywistość cierpienia i śmierci, aby raz na zawsze je pokonać. Osobiście doświadczył rzeczywistości piekła w godzinie panowania ciemności. Przyjął ogołocenie ducha i odłączenie od Boga, jak również sytuację zwodzenia człowieka przez szatana. Całą rzeczywistość piekła, jego nienawiść i lęk pokonał swoją miłością”. Rozważana tu miłość Boga do człowieka przerasta możliwość ludzkiego rozumienia, jest natomiast przedmiotem ustawicznej kontemplacji i postawy wdzięczności wobec bezmiaru Jego Miłosierdzia.
Jednym z przykładów postawy Jezusa wobec grzesznika, jakim posługuje się o. Józef, jest spotkanie z kobietą grzeszną w domu Szymona (Łk 7, 36-50). Rozważając to wydarzenie, zwraca uwagę na miłość Jezusa, która nie skupia uwagi na grzeszności niewiasty, ale na tym, co uczyniła wobec Niego jako osoba grzeszna. Nie zatrzymuje się na ocenie zewnętrznej i ludzkim osądzie, ale patrzy głęboko w serce, widzi jej żal i wewnętrzne rozdarcie z powodu grzechu. Jego zdaniem Jezus znał tęsknotę kobiety za wolnością oraz nadzieję, z jaką przyszła na ucztę, dlatego przyjął jej pragnienie i odpowiedział darem miłości i przebaczenia. Postępuje tak wobec każdego człowieka w swej bezinteresownej miłości. On nie zraża się żadnym grzechem, ale cierpi z tego powodu, że grzech, który człowiek dźwiga w swoim sercu, odłącza go od miłości Boga i wspólnoty Kościoła. Działa, więc w tym kierunku, aby człowiek otworzył się na Jego przebaczającą i uzdrawiającą miłość, a tym samym odzyskał jedność z Nim i ze wspólnotą Kościoła.
a) Bóg poszukuje człowieka
Cechą szczególną chrześcijaństwa jest fakt poszukiwania człowieka przez Boga. To On pierwszy go umiłował i On pierwszy szuka go na drogach życia, kiedy zbłądzi w labiryncie grzechu i własnych słabości. Na tę prawdę zwraca uwagę o. Józef nauczając o zbawczym niepokoju w człowieku, który – wzbudzany przez Boga - skłania go do porzucenia drogi zła a zwrócenia się ku dobru. Każdą interwencję Boga w życiu człowieka pojmuje jako niepokojenie serca i sumienia, aby skłonić go do powrotu ku pełni szczęścia i wolności. Jest to o tyle trudnym zabiegiem, że w człowieku istnieje wewnętrzny mechanizm „samowybielania”, który polega na ukrywaniu prawdy o sobie. Przechodząc z grzechu w grzech, nie chce przyznać się do zła, jakie uczynił. Jednak Bóg zabiega o jego nawrócenie. „On w swej miłości jest pełen troski o człowieka, dlatego szuka go pośród jego grzeszności”. To On sprawia nawrócenie człowieka i pociąga go do siebie przez moc swego krzyża. On przywraca człowiekowi utracone dziedzictwo i swój obraz w nim. Zapłacił największą cenę, aby każdy człowiek mógł mieć udział w Jego Bóstwie i Człowieczeństwie.
Ojciec Józef głosi Chrystusa pokornego w swej miłości, który „nie zostawia człowieka samego, chociaż przyjmuje konsekwencje jego wyboru. Są nimi: utrata szczęścia, wolności wobec siebie, stworzeń, wolności od cierpień, chorób i śmierci, skłonność do zła, a nade wszystko niemożność powrotu do stanu pierwotnego szczęścia i przyjaźni z Bogiem o własnych siłach”. Przepowiada on Boga, który na różne sposoby upomina się o człowieka grzesznika, aby doprowadzić go do prawdy, światła i do miłości. Prawda, bowiem wyzwala, światło rozjaśnia drogę a miłość nadaje sens jego życiu. Jego zdaniem Bóg czyni to poprzez niepokój sumienia, „palącego” duszę ilekroć człowiek uwikła się w grzech, lub stwarza sytuacje sprzyjające porzuceniu grzechu. W ten sposób upomina się o swoją własność i należne Mu prawo w sercu człowieka. Uważa też, że Bóg w sposób sobie właściwy szuka człowieka i zawraca go z drogi zakłamania i zła. Nie chce jego grzechu i nieszczęścia, nie godzi się na zło i przewrotność jego serca. Zgadza się jednak na niego i dlatego prostuje kręte drogi jego życia. Dzięki Jego miłości człowiek może uznać swoją winę, doświadczyć skruchy i powrócić do jedności z Nim i bliźnimi. Na przykładzie poszkodowanego Abla (Rdz 4, 6-8), o. Józef ukazuje także inną okoliczność, w której Bóg poszukuje człowieka zranionego przez innych – objawia mu swoją miłość i troskę, a tym samym umacnia jego wiarę i wzywa do postawy przebaczenia.
Z przypowieści biblijnej o miłosiernym ojcu (Łk 15, 11-32), czerpie przykład dla wyrażenia Bożego miłosierdzia, który pierwszy szuka człowieka i nie zostawia go w doświadczeniu błędu i zła. Szuka go i znajduje, przemawia w sercu i czeka na przyjęcie Jego przebaczającej miłości. Bóg nigdy nie przestaje kochać człowieka. Pierwszy wychodzi mu naprzeciw, ratuje oraz przywraca utracone dziedzictwo i godność. Bóg, – w którego wierzy i którego miłość głosi o. Józef – nieustannie niepokoi aniołów i ludzi w poszukiwaniu najcenniejszego skarbu, jakim jest człowiek, za którego oddał swoje życie. To poszukiwanie człowieka przez Boga nazywa on zbawczym niepokojem, jaki Bóg wzbudza w sercu, aby człowiek uznał prawdę o swej godności i powrócił do pierwotnej przyjaźni z Nim – Źródłem i Celem jego istnienia.
b) Pokora Boga
Ojciec Józef kontemplował w szczególny sposób tajemnicę pokory Boga wobec człowieka. Tę postawę Bóg najpełniej wyraził, stając się podobny do człowieka we wszystkim oprócz grzechu. Przyjął na siebie ludzkie ograniczenia, aby w ten sposób ośmielić człowieka do siebie i dać mu szansę stawania się człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Ignacjańskie „magis” dotyczy tu gotowości stawania się na wzór Jezusa, który dla zbawienia człowieka przyjął ubóstwo, obelgi i wzgardę. Uważa, że Bóg przyszedł na świat jako dziecko, aby każdy człowiek miał do Niego dostęp. Zaprasza do kontemplacji posłuszeństwa Jezusa, który z miłości wobec Ojca i każdego człowieka zechciał wejść w jego człowieczeństwo i dokonać zbawienia. On przyszedł na świat w ludzkim kontekście życia, w jego zwyczajności i prostocie, aby każdemu człowiekowi dać dostęp do siebie. Przypomina, że w tajemnicy Wcielenia najpełniej objawia się pokora Syna Bożego. On z miłości do człowieka grzesznika, patrząc na jego zaślepienie i zniewolenie, podjął decyzję zejścia na ziemię, aby przyjąć krzyż odrzucenia Bożej miłości i jego mocą wykupić człowieka z niewoli grzechu i śmierci.
W kontekście tej prawdy o. Józef wyraża zdanie, że w obecności tajemnicy Narodzenia chrześcijanin powinien stanąć w duchu pokory, aby przyjąć jej bogactwo – Boga-Człowieka, tak jak On przychodzi do niego i udziela się jego życiu; w największym ubóstwie i oddaniu się jego wolności. W tym wydarzeniu widzi zapowiedź tego, co dokona się na krzyżu. Człowiek będzie mógł zrobić z Nim co zechce. Wielu odwróci się od Niego, wielu nie pozna czasu swego nawiedzenia, a On zawsze będzie stawał po stronie człowieka i gromadził wszystkich, którzy będą chcieli iść za Nim. Wobec Niego nikt nie musi czuć się pomniejszony i odrzucony, nawet wtedy, kiedy grzechy przybijają go do ziemi, bo On zna ludzką nędzę i uniżył samego siebie, aby podźwignąć człowieka i obdarować go chwałą. „On zna nasze boleści, ponieważ osobiście jest w nich udręczony. On zna nasze grzechy i słabości, ponieważ wziął je na siebie, abyśmy mieli życie”.
Cała tajemnica człowieczeństwa Jezusa skłania do kontemplacji Jego pokory i uniżenia wobec człowieka grzesznika. Pokora towarzyszy Mu począwszy od posłuszeństwa ziemskim rodzicom, poprzez życie ukryte w Nazarecie, relacje z konkretnymi ludźmi na drogach Palestyny, aż po mękę i śmierć krzyżową.
Także życie ukryte Jezusa odzwierciedlające pokorę Syna Bożego, znajduje mocny akcent w nauczaniu o. Józefa. W swych rozważaniach ukazuje on prozę Jego codziennego życia, ukrycie Boskiego Majestatu w tajemnicy ludzkiej codzienności. „Jezus wykonuje czynności codziennego życia jak każdy człowiek. Większość czasu spędza w posłudze bliźniemu poprzez pracę. /.../ W swoim Bóstwie jest ukryty przed światem. /.../ W tajemnicę Nazaretu jest wpisana otwartość Jezusa na wolę Ojca, która uczy Go jako człowieka pokory i cierpliwości w oczekiwaniu na wypełnienie się obietnicy. W ciszy Nazaretu jest ukryta pokora Boga - Człowieka, pokora wobec człowieka i wobec Boga, a także posłuszeństwo woli Ojca”.
c) Bóg ofiaruje się człowiekowi
J. Kozłowski wyraża myśl, że całe życie ziemskie Jezusa zmierzało ku zbawczej śmierci na drzewie krzyża. W tajemnicy ofiarowania (Łk 2, 21-24) widzi zapowiedź tego, co ma się wydarzyć w trosce o człowieka grzesznika. W niej Jezus Chrystus objawia siebie jako Zbawiciela. Symeon oczyma wiary już ogląda Jego dzieło zbawienia i błogosławi Pana, który w tajemnicy Ofiarowania przyniósł ludziom dobrą nowinę – przywrócenie światu jego pierwotnego celu i obrazu, za cenę własnego wyniszczenia na drzewie krzyża.
Zdaniem o. Józefa słowo natchnione wypowiedziane przez Symeona (Łk 2, 29-35), poucza i wyjawia zamysły ukryte przed ludzkim poznaniem. Odkrywa sytuację wewnętrzną Jezusa, który – będąc znakiem sprzeciwu – dla niektórych stanie się przyczyną upadku, dla wielu zaś źródłem powstania i mocy. Pod natchnieniem Ducha Świętego słowa prorocze skierowane są również pod adresem Maryi, zapowiadając Jej współuczestnictwo w zbawieniu. Jej ofiarowanie Jezusa w świątyni łączy się z Jego ofiarowaniem na drzewie krzyża. Tam również Ona będzie współuczestniczyła w Jego wydaniu się do końca Ojcu za zbawienie świata. Słowo to mówi o współcierpieniu Maryi, która będzie brała udział w zbawczym wymiarze Chrystusowego Krzyża. W pismach J. Kozłowskiego znaczące miejsce zajmuje rys Maryjny. Zarówno w tej tajemnicy życia Jezusa, jak i wcześniej, ukazuje Maryję jako wzór posłuszeństwa wobec woli Boga i ofiarowania Mu siebie wraz z Jego Synem.
Tajemnica Ofiarowania Jezusa w świątyni wskazuje na wartość posłuszeństwa woli Bożej, która objawia się także przez drugiego człowieka. Ojciec Józef wprowadza w kontemplację tej postawy na przykładzie Maryi i Józefa, którzy – wiedząc, kim jest Jezus – podporządkowali się przepisom Prawa, aby w ten sposób okazać swą uległość wobec Bożego zamysłu. Tajemnica posłuszeństwa w akcie ofiarowania Jezusa zmierza do uwydatnienia tajemnicy posłuszeństwa Jezusa w Jego akcie ofiarowania się za całą ludzkość. Posłuszeństwo woli Ojca stało się treścią i motorem Jego ziemskiego życia. Objawił to także dwanaście lat później, kiedy pozostał w świątyni, aby zająć się sprawami Ojca i dać świadectwo prawdzie, kim jest i jaka jest Jego misja. Stał się sługą człowieka i ofiarą przebłagalną za jego grzechy. Swoim człowieczeństwem uświęcił każdą chwilę jego istnienia i nadał sens cierpieniu.
d) Jezus zwycięża
Owocem zwycięstwa Jezusa jest nasze nawrócenie. O. Józef rozumie je jako proces, który rozpoczyna się wraz z uznaniem prawdy o swojej skłonności do zła i zaufaniem mocy Bożej w nieustannej walce duchowej. Ta walka duchowa jest wyzwaniem dla uczniów Chrystusa, aby odważnie trwali pod Jego sztandarem. Tam płynie życiodajne źródło, uzdalniające ich do trwania w jedności z Nim, powierzenia Mu swoich słabości i czerpania mocy z Jego krzyża.
Ostrzega też, że jednym z niebezpieczeństw na drodze nawrócenia człowieka jest powrót w ten sam kontekst życia, te same problemy i trudności. Może pojawić się wtedy pokusa zniechęcenia, podająca w wątpliwość to, czego dokonał w nim Jezus Chrystus. Duch zły może wykorzystać ten moment, aby ze zdwojoną siłą zaatakować jego największą słabość i pogrążyć w kolejnym grzechu. Jednocześnie przypomina konkretne wskazówki Jezusa, co czynić, aby skutecznie bronić się w walce ze skłonnościami do grzechu i podstępnym działaniem ducha złego. Pierwszą z nich jest postawa czujności w każdym czasie i wolność od nieuporządkowanych przywiązań. Drugą wskazówką jest wytrwanie w jedności z Jezusem, który wie, co zagraża człowiekowi ze strony złego i chce chronić go w walce duchowe.
Za największego wroga wierności Bogu i wytrwania w dobrym, o. Józef uważa lęk i brak zaufania mocy Bożej. Doświadczając sytuacji, które z naporem atakują jego uczucia i zmysły, człowiek skłonny jest do porzucenia dobra, prawdy i sprawiedliwości. Każda pokusa ze strony ducha złego jest zagrożeniem dla jego „być i odznaczyć się” w służbie Jezusa. Sam z siebie nie ma takiej mocy, aby pokonać jarzmo niewoli w swoich zmysłach i uczuciach. Potrzebuje jedynie jego przyzwolenia i zaufania do końca. Duch przewrotny potrafi posłużyć się każdym rodzajem lęku, aby wykorzystać go przeciwko człowiekowi. Obronę i pomoc w rozpoznaniu jego działania o. Józef widzi w codziennym badaniu poruszeń duchowych i w modlitwie.
Jezus pragnie, aby każdy człowiek Jemu powierzył całą troskę o siebie, w całkowitym zaufaniu, że On jest Panem jego życia. Ojciec Józef jest przekonany, że nie ma takiej sytuacji ludzkiej, w której Jezus nie byłby obecny. Nie ma takiej burzy w życiu, której On nie mógłby uciszyć. Wszystkie sytuacje, gwałtownym naporem naciskające na życie i wiarę, trudności w wierze lub służbę Ewangelii, zostają pokonane mocą Chrystusowego Krzyża i Zmartwychwstania.